Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2011, Wrzesień5 - 0
- 2011, Sierpień2 - 1
- 2011, Lipiec10 - 2
- 2011, Czerwiec14 - 15
- 2011, Maj12 - 14
- 2011, Kwiecień11 - 10
- 2011, Marzec7 - 6
- 2010, Sierpień5 - 8
- 2010, Lipiec3 - 5
- 2010, Czerwiec1 - 0
- 2010, Maj1 - 0
- 2010, Kwiecień1 - 3
- 2010, Marzec1 - 4
- 2010, Luty1 - 7
- 2009, Wrzesień1 - 7
- 2009, Sierpień6 - 19
- 2009, Lipiec1 - 10
Dane wyjazdu:
2.13 km
1.00 km teren
00:23 h
5.56 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:FirstBIKE
Krówki i spychacz
Poniedziałek, 26 września 2011 · dodano: 28.09.2011 | Komentarze 0
Zabrałem mamusię na wycieczkę. Ścigaliśmy się po ulicy :-D Byłem bardzo ostrożny, nie jechałem środkiem ulicy. Czasami mamusia mnie nie doganiała, wtedy zatrzymywałem się i czekałem aż do mnie dojedzie żebyśmy mogli dalej jechać obok siebie.
Spotkałem krówki Mai, pojechałem też dalej bo tam stały jeszcze inne krówki. Jak wracałem spotkałem Maję. Opowiedziałem mojej koleżance o przedszkolu, do którego chodzę :-) Ta maja jeszcze nie chodzi do przedszkola, jest mała.
Potem pojechałem zobaczyć jak pracuje koparko-spychacz. Naoglądałem się, wróciłem do domku i w swojej piaskownicy też kopałem doły koparą i spychałem piach :-D
Spotkałem krówki Mai, pojechałem też dalej bo tam stały jeszcze inne krówki. Jak wracałem spotkałem Maję. Opowiedziałem mojej koleżance o przedszkolu, do którego chodzę :-) Ta maja jeszcze nie chodzi do przedszkola, jest mała.
Potem pojechałem zobaczyć jak pracuje koparko-spychacz. Naoglądałem się, wróciłem do domku i w swojej piaskownicy też kopałem doły koparą i spychałem piach :-D
Kategoria: Rowerek
Dane wyjazdu:
1.00 km
1.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:21.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:FirstBIKE
Amatorskie Mistrzostwa Zabrza w kolarstwie górskim
Niedziela, 25 września 2011 · dodano: 28.09.2011 | Komentarze 0
Pojechałem z mamusią, tatusiem i Nuką na Śląsk. Mój kuzyn Wiktorek miał urodziny, więc zawiozłem mu prezent.
Przy okazji wziąłem udział w ściganiu :-)
Sprawdzam tor jazdy dla starszych dzieci.

Najpierw biegałem, a później jeździłem w basenie. Naprawdę! Dziwne, nie było w nim wody.

Podczas ścigania miałem mierzony czas :-) Wszyscy uczestnicy dostali medale, dyplomy i nagrody.

Później jeszcze raz stałem na scenie, razem z tatą :-D
Przy okazji wziąłem udział w ściganiu :-)
Sprawdzam tor jazdy dla starszych dzieci.

Najpierw biegałem, a później jeździłem w basenie. Naprawdę! Dziwne, nie było w nim wody.

Podczas ścigania miałem mierzony czas :-) Wszyscy uczestnicy dostali medale, dyplomy i nagrody.

Później jeszcze raz stałem na scenie, razem z tatą :-D
Dane wyjazdu:
12.50 km
5.00 km teren
00:52 h
14.42 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Chariot Cougar
Tatusina niedziela
Niedziela, 18 września 2011 · dodano: 18.09.2011 | Komentarze 0
Dziś od rana postanowiłem że jestem Tatusia - zaczęło się porannego przytulanie. Przed południem Tatuś zapytał czy pojedziemy sami na wycieczkę do koników. No pewnie, że tak! Lubię te koniki.
Tuż przed konikami musieliśmy się zatrzymać i kawałek przespacerować. Tatuś chyba nie był z tego powodu zadowolony, ale pocieszyłem Go - "Mamusia też prowadziła"
Powiedziałem też że powiem o tym Mamusi :)
Gdy doszliśmy to konik już na nas czekał

Przybiegł też piesek. Był duży, ale wcale się nie bałem. Od razu przeszedł mnie powąchać a potem robił głupotki na piachu :D

Ja z konikiem i pieskiem

Tatuś mnie zapiął ale zapomniał o moim misiu Bobim - on też musi być zapięty!

Po koniec trochę przyciąłem komara :)
Po obiadku pojechaliśmy znowu na wycieczkę. Super! To druga w ciągu dnia. Tym razem pojechała też z nami Mamusia. U wujka i cioci niespodzianka! Malutki piesek. Goldi bardzo mnie polubił i chciał mnie schrupać. A ząbki miał jak igiełki.

Potem bawiłem się klockami lego. O jejku ile tych klocków było! Cała podłoga.
Gdy wracaliśmy to zrobiło się ciemno i znowu się trochę zdrzemnąłem, ale podsłuchiwałem jak rodzice rozmawiali o tym że częściej będziemy jeździć na takie wycieczki :)
Tuż przed konikami musieliśmy się zatrzymać i kawałek przespacerować. Tatuś chyba nie był z tego powodu zadowolony, ale pocieszyłem Go - "Mamusia też prowadziła"
Powiedziałem też że powiem o tym Mamusi :)
Gdy doszliśmy to konik już na nas czekał

Przybiegł też piesek. Był duży, ale wcale się nie bałem. Od razu przeszedł mnie powąchać a potem robił głupotki na piachu :D

Ja z konikiem i pieskiem

Tatuś mnie zapiął ale zapomniał o moim misiu Bobim - on też musi być zapięty!

Po koniec trochę przyciąłem komara :)
Po obiadku pojechaliśmy znowu na wycieczkę. Super! To druga w ciągu dnia. Tym razem pojechała też z nami Mamusia. U wujka i cioci niespodzianka! Malutki piesek. Goldi bardzo mnie polubił i chciał mnie schrupać. A ząbki miał jak igiełki.

Potem bawiłem się klockami lego. O jejku ile tych klocków było! Cała podłoga.
Gdy wracaliśmy to zrobiło się ciemno i znowu się trochę zdrzemnąłem, ale podsłuchiwałem jak rodzice rozmawiali o tym że częściej będziemy jeździć na takie wycieczki :)
Kategoria: Przyczepka
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower: brak.
Buffik
Poniedziałek, 12 września 2011 · dodano: 12.09.2011 | Komentarze 0
Mój tatuś ma takie dwa fajne „coś”, które zakłada na głowę. Chciałem Mu jedno zabrać ale bardzo je pilnuje. W niedzielę jechał na maraton ale ja z Nim nie mogłem – byłem troszeczkę chory. Ale Tatuś obiecał, że jak będę grzeczny to mi przywiezie niespodziankę. Ciekawe co takiego? Dopytywałem się ale nic nie zdradził. Byłem bardzo ciekawy i nie mogłem się już doczekać powrotu. Oczywiście byłem bardzo, ale to bardzo grzeczny. Jak zawsze :)
Tatuś wrócił jak spałem. Po obiadku okazało się co to za niespodzianka. Ponieważ jestem prawdziwym kolarzem w prawdziwym zespole kolarskim to stryjek Trener Michał uznał, że zasługuję na nagrodę. Pewnie za to że tak dobrze się ścigam na moim rowerku biegowym. Ta niespodzianka to … buffik! Mój! Tylko mój! Nazywa się JaJaJa Red i wygląda tak:

To taki specjalny Buffik. Taki tylko dla dzieci (bo Kids to znaczy dla maluchów)

Oczywiście od razu musiałem założyć robale na głowę i pokazać mamusi :D

Buffika można zakładać nie tylko na głowę, ale także na rączkę

Dziś wiał wiaterek więc zasłoniłem sobie uszka

A to śmieszne było. Bo wiatr huśtał mojego Buffika. Buffik się merdał na wietrze jak ogon Nuki gdy daję jej jedzonko :)

Jak będzie chłodniej to pod kask założę sobie w taki sposób

Jak spadnie śnieg to schowam całą główkę :)

Wypróbowałem też Buffik jako szalik. Już nie będzie mi się nic rozwiązywało :)

Ale najlepsze jest to, że Buffik może się przydać do innych zadań. Np. można w nim nosić skarby :)

Dziękuję Ci Stryjku Trenerze Michale :)
Tatuś wrócił jak spałem. Po obiadku okazało się co to za niespodzianka. Ponieważ jestem prawdziwym kolarzem w prawdziwym zespole kolarskim to stryjek Trener Michał uznał, że zasługuję na nagrodę. Pewnie za to że tak dobrze się ścigam na moim rowerku biegowym. Ta niespodzianka to … buffik! Mój! Tylko mój! Nazywa się JaJaJa Red i wygląda tak:

To taki specjalny Buffik. Taki tylko dla dzieci (bo Kids to znaczy dla maluchów)

Oczywiście od razu musiałem założyć robale na głowę i pokazać mamusi :D

Buffika można zakładać nie tylko na głowę, ale także na rączkę

Dziś wiał wiaterek więc zasłoniłem sobie uszka

A to śmieszne było. Bo wiatr huśtał mojego Buffika. Buffik się merdał na wietrze jak ogon Nuki gdy daję jej jedzonko :)

Jak będzie chłodniej to pod kask założę sobie w taki sposób

Jak spadnie śnieg to schowam całą główkę :)

Wypróbowałem też Buffik jako szalik. Już nie będzie mi się nic rozwiązywało :)

Ale najlepsze jest to, że Buffik może się przydać do innych zadań. Np. można w nim nosić skarby :)

Dziękuję Ci Stryjku Trenerze Michale :)
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
9.21 km
9.21 km teren
00:53 h
10.43 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:22.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Chariot Cougar
Wycieczka do stadniny
Niedziela, 11 września 2011 · dodano: 11.09.2011 | Komentarze 0
Wczoraj mamusia poprosiła tatusia, żeby ściągnął moją przyczepkę. Ucieszyłem się, bo już dawno nie wiozłem się w niej :-) Jestem troszkę chory, mam katarek i kaszelek, ale nie mam gorączki więc mogliśmy pojechać na wycieczkę.
Zapakowałem swój prowiant do reklamówki, nalałem wodę do bidonu, kapelusz na głowę, okulary na nos i jestem gotowy na przygodę :-D

Po drodze podjechaliśmy jeszcze po ciocię Jolę i ciocię Gosię i wszyscy razem pojechaliśmy na spotkanie z konikami.

Podszedł do nas mały konik. Bałem się go pogłaskać. Nie chciałem żeby mnie polizał (Nuka mnie zawsze liże). Jedna pani czyściła swojego konika, pozwoliła nam zrobić kilka zdjęć. Nawet mogłem go głaskać i siedzieć na nim, ale bałem się. Widziałem jak się czyści konia szczotką, z każdej podkowy trzeba wyciągnąć ziemię żeby nie bolały konika nóżki. Pani pokazała nam jak się zakłada siodło, a na koniec pani założyła konikowi na łeb kierownicę. Serio, ta pani tak to nazwała ;-) Mamusia mi wytłumaczyła, że tak naprawdę to jest uzda, którą kieruje się koniem.

Zapakowałem swój prowiant do reklamówki, nalałem wodę do bidonu, kapelusz na głowę, okulary na nos i jestem gotowy na przygodę :-D

Po drodze podjechaliśmy jeszcze po ciocię Jolę i ciocię Gosię i wszyscy razem pojechaliśmy na spotkanie z konikami.

Podszedł do nas mały konik. Bałem się go pogłaskać. Nie chciałem żeby mnie polizał (Nuka mnie zawsze liże). Jedna pani czyściła swojego konika, pozwoliła nam zrobić kilka zdjęć. Nawet mogłem go głaskać i siedzieć na nim, ale bałem się. Widziałem jak się czyści konia szczotką, z każdej podkowy trzeba wyciągnąć ziemię żeby nie bolały konika nóżki. Pani pokazała nam jak się zakłada siodło, a na koniec pani założyła konikowi na łeb kierownicę. Serio, ta pani tak to nazwała ;-) Mamusia mi wytłumaczyła, że tak naprawdę to jest uzda, którą kieruje się koniem.

Kategoria: Przyczepka
